CAMBODIA
Siem Reap
18.06.2009 34 °C

Moze to dziwic, ale Kambodza jest taka, jaka sobie wyobrazalismy. Jesli ktos widzial w zyciu jakikolwiek film z Kambodza w tle - nie zawiedzie sie.
Lot do Siem Reap trwal zaledwie 2 godziny (zaledwie brzmi smiesznie dla nas europejczykow, gdy wiekszosc lotow w obrebie Europy trwa ok. 2 h, ale uwierzcie, ze po 12 godzinnej przeprawie przez pol swiata - to brzmi jak moment). Do pierwszych wrazen zalicza sie pogoda. To zupelnie inne goraco niz w Malezji, dusznota jest ledwo przyswajalna. Czlowiek sie poci w bezruchu. Drugie spostrzezenie - zielen roslinnosci, przepych kolorow lisci i kwiatow jest zapierajacy dech w piersiach. Trzecie - motory i tuk-tuki (moto riksze) sa obecne wszedzie. Brak tu zasad poruszania sie po drodze, moze procz swiatel. Ilosc, a moze rodzaj rzeczy i osob przewozonych na tych pojazdach przekracza wszelkie zasady, i bezpieczenstwa i grawitacji. Mamy nadziej wkrotce dodac specjalny temu poswiecony folder na blogu.
Do guest house'u zabral nas PILOT, bardzo mily chlopak (chociaz oni wszyscy sie tu usmiechaja i sa zyczliwi), ktory odebral nas za darmo z lotniska. Dla zainteresowanych zostalismy w miejscu BOU SAVY (http://www.bousavyguesthouse.com/), bardzo przytulne miejsce, czyste co najwazniejsze i w miare blisko centrum (okolo 1 km). Dla wyczerpanych lub tych bardziej leniwych proponuja skorzysrtanie z tuk-tuka za $1.
Siem Reap jest wciaz dla nas ciekawe. Maja tu zaledwie pare asfaltowych jezdni, wzdluz ktorych pietrza sie ogromne hotele. Reszta ulic pokryta jest characterystycznym pomaranczowym w odcieniu pylem, unoszacym sie w powietrze z kazdym jadacym pojazdem .
Old market jest pelen zebrakow i naganiaczy tuk-tukow. Do zebrakow zalicza sie zarowno male dzieci sprzedajace bransoletki za $1 i ofiary min ladowych sprzedajacych kserowane ksiazki, o rzadach Pol Pota jak i przewodniki Lonely Planet. Wspominam o tym ze wzgledu na dysonans w stosunku do Kuala Lumpur. Tu nie daja sie tak latwo splawic, ida za toba, wypytuja skad jestes, ale tez (skubancy) strasznie klamia. Jako bardzo popularne miesce (prawdopodobnie najbardziej w calej poludniowo-wschodniej azji) charakteryzuje sie wyzszymiu cenami i wieksza iloscia turystow. Ale to jednak zrozumiale, gdyz lokalni polegaja calkowicie na tym co sprzedadza turystom.
Kmerska kuchnia zalicza sie zdecydowanie do naszych ulubionych. Ma w sobie wiele ciekawych smakow i przypraw, jak np. tamarind, azjatycka bazylia i mieta, oczywiscie orzeszki ziemne i wszedzie nieodzowne chilli. No i soki!!! Krolstwo za soki, swiezo wyciskane z tropikalnych owocow, yummie.
Bloga pisze ja tym razem (Julia), Bartek jest niedysponowany z powodu (prawdopodobnie) zbytniego nagrzania organizmu i bolu brzucha - jednym slowem kima (spi
Ide do niego zerknac, a poza tym komary rypia, ide wiec do srodka
''
Jutro kompleks Angkor Wat, pobudka o 6 rano wiec trzeba byc wypoczetym.
Pozdrowienia
Obiecuje wiecej zdjec i relacji po angielsku prawdopodobnie jutro wioeczorem.
Dzieki za uwage. Pytania i komentrarze mile widziane
))

Posted by Frais 06:38 Archived in Cambodia Tagged tourist_sites














Szybko wam idzie ta wycieczka, już w Kambodży, juz Angkor Wat i nic więcej do zwiedzania nie bedzie więc trzeba do Laosu, Witnamu... Zwolnijcie, odpoczywajcie, brzuchy do góry, luzik!
Całuski!
To mówię ja, po 7 dniach nicnierobienia, po których jestem zmęczony bardziej, niż po najcięższej robocie
PS. świetne zdjęcia PT!
18.06.2009 by roman